histeryczka

histeryczka

2015/01/25

Szaleństwo w czasach plastikowych noży.

40 minut drogi, 10 skrzyżowań i 150 migoczących świateł- przedsmak comiesięcznej diagnozy. Dwubiegunowość ze skłonnościami ku psychozie, mówi pani w szarym sweterku, mówi a jej oczy uciekają przed moim obojętnym wzrokiem. Chyba sama w to nie wierzy. Wpycha mi kolejne cukiereczki na receptę, a moja kochana M skrupulatnie pilnuje, żebym brała je o regularnych porach. Mówiłeś, że lubisz szaleństwo, które chomikuje pod paznokciami, chociaż oboje byliśmy świadomi ulotności naszych myśli. Każde słowo wyplute przez twoje usta, stanowiło swego rodzaju przyzwolenie, by jakaś część mnie uciekła gdzieś w bliżej nieokreśloną przestrzeń.
Kochałeś swoje idee bardziej, niż cokolwiek kiedykolwiek gdziekolwiek, ale to ja byłam bardziej szalona. Przykuta do realizmu świata ze skłonnościami do płakania w poduszkę, chełpiłam się za każdym razem gdy przegrywałam z tobą w warcaby. Twoje przestrogi, o zgubnych skutkach picia kawy i wdychania dymu nikotynowego nocą, przyniosły bałagan mojemu sumieniu. Sumieniu, które mierząc się każdego dnia z patologią pseudoszczęśliwego świata, już dawno podcięło sobie żyły.
Całkiem prawdopodobne, że taniej wyszłoby kupić butelkę wódki i stanąć w twoich drzwiach, z tym zadziornym uśmiechem i w podartych spodniach, z których zawsze się śmiałeś. Powiedziałeś mi to samo co 3 psychologów, psychiatra i pedagog. " Jesteś trochę pogubiona", ale żyjąc w labiryncie osiedli i parków, nietrudno o zatracenie przyzwoitości. Kiedyś oszukiwałam się, że pomożesz napisać mi mapę, ustanowić nowy porządek świata, poukładać przestrzeń. Chociaż dobrze wiedziałam, że ta zabawa w kotka i myszkę z własną psychiką nie ma prawa się udać.
Więc tak, za miesiąc znów przywita mnie zapach drożdżówek z piekarni na rogu, a recepta na szaleństwo będzie nosiła moje imię.