histeryczka

histeryczka

2016/03/08

08.03

Czemu patrzysz z takim politowaniem moja Panno migotko z oczami na sprzedaż? Ten wzrok, te oczy, przekrwione pozorami, znam już z wczoraj i z tej środy tygodnia ubiegłego. Po raza wtóry uśmiechniesz się i przełkniesz grymas swoich bólów i nieprzychylności. Ku zadowoleniu gawiedzi obnażysz rząd bielutkich mleczaków, mleczaków zbyt słabych by wgryźć swoje słowa w sumienia twych lubych i znienawidzonych. Powiesz więc „proszę”, „dziękuję” i że „cumulusy dziś dzień nader korzystnie chyboczą nad Ziemią”, powiesz, że „płyty chodnikowe ułożyły się w szarą mozaikę kurzu i cementu”. Powiesz banał za banałem, będziesz się śmiała Panno migotko. Wiesz o tym doskonale, wiesz i nie zrobisz żadnego kroku w tył ani na przekór. I gdy nadejdzie jeden dzień, bliżej nieokreślony czwartek dwunastego . Wiesz, że nadejdzie. Gdy płuca pod ciężarem słodkiej nijakości rozpadną się na pół, albo na 234 mniejszych półpołówek równiuśko krwawiących . I kiedy tak będziemy leżały naprzeciw mojej i twojej zagłady, czy jesteśmy w stanie wyłkać to co unosiło się ponad naszymi myślami od tych paru lat wstecz? Od dni gdy w poprzek upływającego czasu sklejaliśmy nasze wizje światów. Na niezamieszkałych wyspach zakopywaliśmy ubiegłe marzenia i te wątłe trupy postaci, którymi nigdy nie mieliśmy odwagi być. Bo żyje się raz, tak? A swąd rozkładających się wyrzeczeń zaszczuł powietrze. Niech trupy naszych niejestestew pożrą godziny. Pożywka dla wieczności. Podwieczorek za pięć dwudziestaczwarta, gdy cały dom pogrążony jest w dziewiczej modlitwie o odrobinę snu, a My? a My znów biegniemy, biegnij Panno migotko, przestrzeń popłucna ma prawo na błędy.