histeryczka

histeryczka

2016/03/22

22.03

Pewnego dnia odkryjemy, że nasze ciała chciały więcej niż były w stanie unieść. Zachłanność myśli w przeliczeniu na jednostkę masy żeber przytłoczy oddech. Nasze uda, te wielkie, masywne filary, w których szukaliśmy ukojenia w niedzielne wieczory lat porzuconych, rozsypom się niepamięcią w pył. Wszystko co niegdyś wydawało się oczywistością splącze się w supeł wspomnień, którymi uraczymy nasze przyszłe demony. I nie będzie już „proszę”, i nie będzie „przepraszam”. Wyuczone grzeczności, tak jak kwietniowe czereśnie, zakrwawią chyboczące na wietrze usta. Och Mon Cheri, co nam pozostało na opuszkach palców to nasze! ale przyzwyczaj się mój drogi, że wszystko śmierdzi ulotnością. Bez zbędnych wzdechów i wynurzeń pogrzeb wczorajsze obłoki na dzisiejszym niebie. I nie płacz, gdy zapomnisz. Wszyscy zapominają.