histeryczka

histeryczka

2016/04/03

Twenty five past end.

Panno poczwaro z oczami na sprzedaż, ile minie wiosen nim panna poczwara porzuci infantylność występków wszelakich ? Panno poczwaro, przesuwasz znów usta wzdłuż ostrza słów dwojakich, słów niedobór, słów przepych spływa wraz z różem po policzkach panny berbecich. Panno poczwaro kim jesteś tego wieczora? Panną migotką, ex ulubienicą w przyciasnych skarpetkach? Czy może tak jak dwa zachody księżyca temu trzepoczącą na wietrze białą orchideą, oddechem ubiegłego lata w ustach nieznajomego ? Kim dzisiaj jesteś? Pardon za moją bezczelność, Tajemnica ponad dobre wychowanie. Tyle nam przyszło z wyrecytowanych w pamięci wznosów i eposów dnia wczorajszego. Zostaliśmy sami, tak jak zawsze wyśniewaliśmy to na opuszkach naszych egocentryzmów. Znam Cię panno rozczochrana, w swoje włosy wplatujesz przeszłe i niedojedzone wspomnienia. Ubezpieczenie na chwile spokoju, gdy po raz wtóry zapragniesz końca świata. Ile destrukcji ekosystemu już przeżyłaś ? Dwa palce na drętwym obojczyku, trzy zęby pod powieką. Wizja destrukcji skradziona z opowieści o Janie Baptyście i kobietach nieprzywiązanych. Nuda. Bez happy endów i pompatycznego dudnienia. Bez werbli wygrzmoconych na pustych czołach swoich wycackanych wrogów. Może i nawet bez samego poczucia siebie w sobie i u kresu dygotania komór sercowych. Niepełna i nienażarta, z popłochem na wargach i zgryzotą w kolanach stoisz, znów oczy wśrubując w błękit wspomnień pobladłych. Kraina wysnutych ideałów na prawo za podświadomością. Wybierasz starannie. Selekcjonujesz postagonalne stany nierzeczywiste, by znów być panną migotką, by oczy swe sprzedać. Pieprzenie. Który to już raz panna poczwara wysnówa wnioski przeinterpretowane? Panno poczwaro, owinięta w strzępy myśli ryczysz w kącie po raz wtóry. Panno migotko, zgaśniesz, gdy swąd prawdy przeszyje wypowiadane przychylności.